2 sierpnia 2011

I'm Into You...


Tkwię w szicie po uszy. Nie lubię tej niejasnej sytuacji, która trwa już zdecydowanie za długo. Nie uzewnętrznię się zbyt bardzo, bo nie lubisz upubliczniania spraw, choć od dłuższego czasu pieprzę to incognito. To ponad moje siły. Stronię od gorzkich żali i akcji na tzw. męczennicę, ale to wyjątkowo spierdolona relacja, doskonale o tym wiesz. Jak to będzie dalej? Od kilku miesięcy zadaję sobie wciąż to samo pytanie. Nie cierpię monotematyczności, a Ty wciąż robisz mi na złość odpowiedzią w stylu ,,nie wiem,, Gdzie się podział Twój pokaźny intelekt? czyżby materializm zawładnął Tobą aż tak intensywnie? Myślałam, że Twoim życiem rządzą wyższe wartości. Nie chcę się mylić. Od podjęcia decyzji niestety nie da się uciec.
I'm into you...

2 komentarze:

  1. Faceci są beznadziejni, ale ja chyba lubię się nimi katować ;p ironia losu :(

    OdpowiedzUsuń