28 stycznia 2018

2018.

Znowu długa przerwa. Ostatni raz widziana ósmego dnia listopada zeszłego roku, a Ja mam wrażenie jakby to było wczoraj.  
Co nowego w Nowym 2018, w sumie już nie tak całkiem świeżym, bo styczeń dobiega końca. Nieustanie mam poczucie tego przemijającego czasu i czuję jak ucieka przez palce.  
Nie żartuj, że zaraz stuknie mi 25. 
 
Co zrobiłam przez ten czas? Nie chcę zadawać sobie takich pytań, nie chce w żaden sposób rozliczać samej siebie ze swoich dokonań. Wystarczy, że robi to całe otaczające mnie towarzystwo.  
Właściwie to jakim prawem? Jakim prawem oceniamy siebie nawzajem?  Potrafimy snuć dyskusje na tematy totalnie nam obce. Wczoraj wszyscy żyli akcją ratunkową pod Nagą Górą. Nie sposób było przejść obojętnie obok tych wszystkich komentarzy choć z reguły się nie udzielam, to emocje wzięły ''górę'' 
To taka nasza cecha narodowa, jeden mądrzejszy od drugiego i to wszechobecne rzyganiem hejtem nawet w obliczu tragedii. Czy możemy przestać, na moment, na chwilę...

Czy mam jakieś plany, postanowienia w 2018?  Nie bawię się w tego typu historie. Wszystko nadal się kręci i nie zwalnia tempa. Mam parę przemyśleń, są rzeczy, które chciałabym zmienić, zmienić przede wszystkim siebie, a dokładniej naprawić moje Ja.
Zeszły rok lekko mnie podeptał, oczywiście już jakiś czas temu się podniosłam, ale czy złapałam pion- tego nadal nie wiem.
 
Wracają do mnie myśli i to mnie najbardziej przeraża, wciąż świeże. Ranka jakby ciągle się sączyła.   W przebłyskach widzę Twoje ubrania poskładane w kostkę, leżące równiutko na pralce.   
Palimy papierosa na tarasie, przytulasz mnie i całujesz w czoło. To iluzja, która chyba zawsze będzie przechowywana w mojej głowie. Wtedy czułam się naprawdę szczęśliwa. Zadzierałam głowę do góry i patrzyłam na Ciebie- to był najlepszy widok. Nie mogłam sobie tego lepiej wyobrazić.  Wszystko wydawało się być takie perfekcyjne. Każda chwila z Tobą w zasięgu mojego wzroku była dla mnie idealna.   
Twój uśmiech był skrojony na miarę, z resztą jak cały Ty.  
Nie piszę tego ogarnięta smutkiem, ku mojemu zaskoczeniu, uśmiecham się.
Przywołujesz dobre myśli, dzięki Tobie poznałam moją osobistą definicje szczęścia, nawet jeśli była zbudowana na zwykłym złudzeniu i kłamstwie. 
Obudziłeś we mnie emocje, dzisiaj znowu znalazły się w stanie uśpienia, ale nie narzekam. Czas skupić się na sobie i przeczekać. Pozwolić żeby ranka przestała się sączyć, a głowa pozwoliła iść dalej przed siebie, zostawiając to co było daleko w tyle. Przede wszystkim przestać zastanawiać się nad tym dlaczego? Przestać żyć przeszłością.
 
Gdybym miała wskazać na najgorsze doświadczenie, emocje w życiu to stan odrzucenia wygrywa konkurs. Uważajcie na swoje uczucia, kierujcie się rozwagą w ich okazywaniu, łatwo zostawić po sobie ślad...

            Zamykam z uczuciem lekkości, ulga w migrenie, no i ten Jared. Dobrego wieczoru.